Jakie symptomy powinny zaniepokoić rodzica? Pierwsze objawy białaczki u dzieci łatwo pomylić ze zwykłą infekcją, która u najmłodszych jest dość powszechną dolegliwością. – Jednak w przebiegu choroby jest pewien charakterystyczny moment, który – jeśli wystąpi – powinien być dla rodziców wyraźnym alarmem. Po nim trzeba działać bardzo szybko, bo w przypadku dzieci rozwój nowotworów jest znacznie bardziej dynamiczny niż u dorosłych – tłumaczy prof. Jerzy R. Kowalczyk z Fundacji Ronalda McDonalda.

Białaczka to nowotwór szpiku kostnego. Choroba polega na tym, że w szpiku zaczynają namnażać się komórki zwane blastami. Nie spełniają one żadnej funkcji w organizmie, ale z czasem zabierają miejsce dla produkcji krwinek oraz produkty potrzebne do ich powstawania. W efekcie następują tzw. objawy wyparcia przez blasty prawidłowych elementów krwi i dochodzi do niedoboru krwinek białych, czerwonych oraz płytkowych. A brak każdego z tych elementów powoduje konkretne symptomy, które podobne są także do różnego rodzaju infekcji wirusowych oraz bakteryjnych.

Najczęstsze początkowe objawy białaczki to:
• osłabienie,
• pogorszenie apetytu,
• apatia, senność, pokładanie się,
• bóle kości,
• bóle brzucha,
• skaza krwotoczna (siniaki, wybroczyny na skórze).

– Białaczka jest najczęstszym typem nowotworu występującym u dzieci i niestety pojawia się przypadkowo, bardzo rzadko decydują o tym jakieś predyspozycje. Dlatego diagnozowanie jej nie jest proste – podkreśla prof. dr hab. n. med. Jerzy R. Kowalczyk, Członek Rady Fundacji Ronalda McDonalda, Członek Komisji Programowej.

Objawy infekcji czy białaczki?

Brak czerwonych krwinek (tak zwanych erytrocytów) powoduje niedokrwistość, a objawem tego stanu jest osłabienie, bladość, utrata apetytu, czasami także spadek masy ciała. Brak płytek krwi prowadzi natomiast do tzw. skazy krwotocznej. Na ciele dziecka pojawiają się wtedy siniaki albo wybroczyny, które wyglądają jak wysypka. Może dochodzić też do krwawienia np. z nosa lub dziąseł.

– Jeżeli białaczka dalej się rozwija i namnażają się blasty, w szpiku zaczyna im brakować miejsca. Wtedy jakby „nadgryzają” kości, przez co pojawiają się bóle. Czasami blasty zasiedlają też wątrobę albo śledzionę i wtedy możemy mieć do czynienia z powiększeniem się tych organów oraz z bólami brzucha – tłumaczy prof. Kowalczyk.

Trudność w szybkim diagnozowaniu białaczki polega m.in. na tym, że większość z wymienionych symptomów jest typowa dla różnego rodzaju powszechnych infekcji. Dodatkowo objawy te mogą pojawiać się stopniowo i w różnej kolejności.

To wszystko sprawia, że początkowe oznaki białaczki są bardzo niecharakterystyczne i rodzic nie jest w stanie ich rozpoznać. Trudności mają czasami nawet lekarze podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Tymczasem nowotwory u dzieci rozwijają się znacznie szybciej niż u dorosłych (w ciągu zaledwie kilku tygodni może dojść do zmian nowotworowych w kościach i innych narządach) i dlatego błyskawiczna i trafna diagnoza jest kluczowa dla procesu skutecznego leczenia.

Ten sygnał jest wyraźnym ostrzeżeniem

Co zatem powinno wzbudzić szczególną czujność rodziców? – Problem pojawia się, jeśli infekcja, pomimo leczenia, nie ustępuje po 3 – 5 dniach. Jeżeli w tym czasie nie widać poprawy stanu zdrowia dziecka, należy wykonać pełne badanie morfologiczne krwi, które jest kluczowe dla diagnozowania białaczki. Jeśli w rozmazie krwi obwodowej stwierdza się blasty, wtedy należy podejrzewać białaczkę. Natomiast decydujące o rozpoznaniu będzie badanie szpiku kostnego – mówi prof. Jerzy R. Kowalczyk.

Także bóle kostne, szczególnie utrzymujące się tydzień, dwa lub dłużej, powinny być ważnym sygnałem ostrzegawczym. – Niestety, w takich przypadkach zdarza się, że rodzice szukają pomocy u ortopedy. Dawniej, jeśli lekarz w wywiadzie stwierdził uraz, często decydował o założeniu dziecku gipsu bez wykonania zdjęcia radiologicznego. Był to duży błąd, bo kończyna była unieruchamiana np. na trzy tygodnie, podczas gdy w tym czasie nie następowała żadna poprawa, a często bóle nawet się nasilały. W takim przypadku prześwietlenie wykonywano dopiero po zdjęciu gipsu, a wtedy radiolodzy nie mieli już żadnego problemu z rozpoznaniem miejsc „wygryzionych” przez blasty białaczkowe. Dlatego, jeśli u dziecka występuje ból kości lub stawów, szczególnie gdy dochodzi do niego bez poważnego urazu, lepiej jest zrobić zdjęcie niż od razu zakładać gips – tłumaczy prof. Kowalczyk.

Podobnie sytuacja wygląda z bólami brzucha. Niebezpiecznym objawem mogą być przedłużające się bóle brzucha (w odróżnieniu od bólu menstruacyjnego, dolegliwości nie mijają po kilku dniach). Jeżeli więc ból brzucha utrzymuje się pomimo leczenia, należy wykonać badanie USG jamy brzusznej. Okaże się wtedy, czy wątroba albo śledziona są powiększone.

Warto zdecydować się na taki krok zwłaszcza, jeśli dziecko przestaje jeść, staje się apatyczne i zaczyna się pokładać. Morfologia krwi i USG to proste badania, które w tym przypadku, przyspieszając diagnozę, mogą uratować życie dziecka.

Emocje są bardzo złym doradcą

Ponieważ objawy podobne do białaczkowych towarzyszą zazwyczaj każdej infekcji, gdy dziecko gorzej się poczuje, nie można natychmiast myśleć o nowotworze. Kondycja psychiczna rodziców, ich opanowanie i przemyślane działania są fundamentalne dla samopoczucia i bezpieczeństwa dziecka.

– Podobnie, jak nie wolno całkowicie odsuwać od siebie myśli o białaczce, tak samo nie należy popadać w drugą skrajność i od razu zakładać najgorszego scenariusza. O nowotworze zaczynamy myśleć dopiero, jeśli po kilku dniach widać niepowodzenie podstawowego leczenia infekcji. A i wtedy nie należy popadać w rozpacz, ponieważ w Polsce potrafimy leczyć białaczkę u dzieci i w ośrodkach specjalistycznych robimy to z bardzo dużą skutecznością – podkreśla prof. Kowalczyk.

Bardzo wielu rodziców i opiekunów już ma świadomość tego, że białaczka współcześnie to nie jest wyrok. Ale i w tym temacie wiele jest jeszcze do zrobienia. – Największym problemem jest to, że część rodziców stara się odsunąć od siebie moment ostatecznej diagnozy, czasami szukają też alternatywnych metod postępowania. To skutkuje opóźnieniami, które utrudniają leczenie. Na szczęście nie są to częste przypadki – mówi ekspert.

Dzięki m.in. prowadzonym przez wiele lat szkoleniom w ramach akcji „Nie Nowotworom u Dzieci”, organizowanym przez Fundację Ronalda McDonalda, wzrasta świadomość lekarzy pierwszego kontaktu i białaczka u dzieci w Polsce diagnozowana jest coraz szybciej. – Większe problemy mamy np. z guzami litymi w jamie brzusznej. Z białaczką jest lepiej, ponieważ lekarze POZ coraz częściej, w przypadku niepowodzenia leczenie, zlecają morfologię i w uzasadnionych jej wynikami przypadkach kontaktują się ze specjalistą – hematologiem dziecięcym. A szybko zdiagnozowany pacjent, który błyskawicznie trafi pod opiekę specjalistów, ma ogromne szanse trwałego wyleczenia – dodaje prof. Kowalczyk.

* * *

prof. Jerzy R. KowalczykTekst powstał we współpracy z prof. dr hab. n. med. Jerzym R. Kowalczykiem, kierownikiem Kliniki Hematologii, Onkologii i Transplantologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie, członkiem Rady Fundacji Ronalda McDonalda.

Materiał udostępniamy wszystkim zainteresowanym do dalszego wykorzystania na wolnej licencji Creative Commons CC BY-ND 4.0